Halina sama nawet nie wie, jak to się stało, że udało jej się wyjść za mąż. Nie wie, jak udało jej się poznać Jurka i spędzić z nim 45 lat. Nie wie, bo wiedzieć nie chce. Odkąd odszedł do młodszej, życie Halinki zmieniło się kompletnie. Wprawdzie nie mogła narzekać na problemy finansowe, bo Jurek miał głowę do interesów i potrafił o nią zadbać nawet po rozwodzie, jednak już go nie było, a ona była sama jak palec. Wieczorami snuła się po pokojach, przecierała ramki ze zdjęciami i wspominała wspólne chwile.

 

Koleżanki namawiały ją, żeby uciekła od męczących ją demonów i sprzedała dom, bo zamienia się w białą damę. Sprzedaż domu była jednak tym, czego Halinka zrobić nie chciała.

To ona wybrała działkę, na której stoi, sama nadzorowała budowę, sama była odpowiedzialna za każdy detal i nie wyobrażała sobie, że pozbędzie się jedynego dowodu na to, że jest architektem z krwi i kości. Chociaż była absolwentką Politechniki Krakowskiej, nigdy nie pracowała w zawodzie. Miała wprawdzie kilka poważnych propozycji współpracy, ale nigdy się nie zdecydowała.

Ostatniej wiosny zauważyła jednak, że dom wymaga zmiany. Trzeba go dostosować do jej zmieniających się możliwości. Wannę zamienić na prysznic, dodać poręcze, przebudować schody i zmienić balkon, tak aby mogła cieszyć się słońcem i wygrzewać obolałe stawy.

Udała się do jednego z centrów budowlanych, żeby zorientować się, co jest aktualnie dostępne. Miała dużo szczęścia, bo jej obsługą zajęła się młodziutka Kasia, studentka V roku Politechniki, która w weekendy dorabia, doradzając klientom, w jaki sposób zaaranżować swoje domy i mieszkania. Mimo różnicy wieku od razu znalazły wspólny język. Halinka opowiadała o swojej wizji przebudowy domu, a Kasia w kilka chwil przenosiła to na program komputerowy, który wizualizowała, jak pomieszczenia będą wyglądały po zmianie. Halinka była zachwycona. Nie sądziła, że będzie widziała efekt tak szybko.

Do tej pory nie korzystała z komputera zbyt często i nie miała nawet smartfona. Przez kolejne cztery miesiące regularnie spotykała się z Kasią, relacjonując jej postępy prac. Gdy już wszystko było gotowe, zdecydowała się ją zaprosić na obiad, aby pochwalić się, jak to wszystko wyszło. Kasia była oszołomiona, nie tyle zmianami, ile całym domem. Miał idealną formę, był przemyślany i spójny. W czasie obiadu Kasia zapytała Halinkę, czy nie myślała o pracy w biurze projektowania wnętrz. Ona właśnie się obroniła i szuka współpracowników. Halinka się jedynie uśmiechnęła, ale jej serce aż płonęło. Przez cztery miesiące prac nad domem zapomniała o zmartwieniach, o samotności, o Jurku. Wiedziała, jednak że największą przeszkodą będzie komputer, którego nie potrafiła obsługiwać.

Tego samego wieczoru znalazła kurs komputerowy od podstaw dla seniorów łączący elementy obsługi smartfona, komputera i techniki zapamiętywania w ramach projektu pn. “Akademi@60PLUS”. Na początku nie było jej łatwo, ale z każdym kolejnym tygodniem robiła duże postępy. Uczyła się wysyłać maile, przenosić zdjęcia do folderów, obsługiwać pliki w chmurze i korzystać z platform zakupowych. Wiedziała, że przed nią długa droga, ale chciała ja przejść i pokazać światu, że mimo wieku jest świetnym architektem.

Z Kasią otworzyły wspólne biuro projektów nakierowane na aranżacje wnętrz dostosowaną do potrzeb seniorów, a Halince przyświecało nowe motto „Kto się nie leni, robi złoto z kamieni”.

 

Artykuł sponsorowany powstał w ramach projektu pn. „Akademi@ 60 Plus” realizowanego przez Fundację Aktywności i Edukacji Społecznej FAES. Artykuł został opublikowany w październikowym wydaniu GAZETY SENIOR

https://www.gazetasenior.pl/kto-sie-nie-leni-robi-zloto-z-kamieni-akademi60-plus


 

Projekt dofinansowany ze środków Rządowego Programu Wieloletniego na Rzecz Osób Starszych „Aktywni+” na lata 2021–2025. Edycja 2022

 

 

04 listopada 2022

Kto się nie leni, robi złoto z kamieni

Akademi@ 60 plus

Strona www stworzona przez FAES